|
Po kilku chwilach niepokojących tubulencji wylądowałam szczęśliwie na najnudniejszej lecz, co zaskakująco dziwne, najbardziej sprzyjającej szczęściu wyspie. Po raz kolejny w tym samym małym nudnym miasteczku zwanym Antrim, gdzie najwyraźniej ludzie zapomnieli jak się tańczy lub (wniosek idący dalej po głębszej obserwacji) po prostu zapomnieli jak poruszać się at all! Oo' Dzizzz... nie jestem...

http://wrednejusty.livejournal.com/13296.html
(Cached)
0 links
Published: 10 months ago (Fri, 19 Sep 2008 02:00:29 PDT); 2450 bytes
|